Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dlaczego jedziemy na SLOT?

Bilet dla Syna kupiony, nasze wejściówki załatwione, miejsce na polu rodzinnym bedziemy mieli wśród znajomych... nasze myśli coraz bardziej krążą wokół SLOTu. Pytania dzieci, o to kiedy na niego pojedziemy pojawiają się w naszym domu, mniej więcej, po Bożym Narodzeniu i cichną dopiero w dniu wyjazdu. Nie ma już pytań o to "czy" jedziemy, to jest pewnik, taki sam jak choinka na Boze Narodzenie, tort na urodziny i pisanki na Wielkanoc. Wiadomo, że Slot jest. Pytanie, kiedy i ewentualnie o to, czy śpimy w namiocie, czy w kamperze (to po zeszłorocznym szaleństwie, kiedy nie odważyliśmy się spać pod namiotem z dwumiesięczną Najmłodszą). Jak w namiocie to nawet lepiej, dodatkowa przygoda. Dzieci dopytują, ale wyczekujemy wszyscy. Jeździmy na Slot, bo bardzo lubimy tam być. Ja prowadzę czterodniowe (szaleństwo!) warsztaty chustonoszenia, które dają mi duuużo satysfakcji i tę radość, kiedy mijam noszone maluchy na terenie festiwalu  :-) Mąż ma swoją całonocną scenę klubową. Oboj...

Chusta uwalnia ręce... i nogi!

A, przy okazji, też biodra ;-) Jednym słowem, wśród szeregu możliwości, jakie daje nam chusta, jest też możliwość tańca! Tak, tak, można zawiązać dziecko w chustę i uczyć się tańczyć. Wynikają z tego same korzyści dla tańczącej mamy i dla kołysanego dziecka. Uwielbiam takie inicjatywy, bo one dowodzą, że kiedy rodzi się dziecko świat się nie kończy, a dopiero zaczyna :-) i że można się rozwijać, realizować i dobrze bawić z dzieckiem... nie, nie u boku, do salsy to raczej u przodu lub u tyłu ;-) A na poważnie to taki taniec z dzieckiem w chuście jest naprawdę idealną aktywnością dla mam i maluszków, a do tego świetną okazją do poznania innych mam i pobycia razem. Dlatego bardzo serdecznie zapraszam na pierwsze, darmowe spotkanie w Katowicach. Już 6 czerwca o godz. 15:00 w B-Fit.pl Studio Fitness na ul. Dąbrówki 10 Spotkanie poprowadzi Asley - rodowity Kubańczyk i doświadczony tancerz. Później, regularnie zajęcia będą się odbywać również w innych miastach, także w Gliwicach ...

Dzień (z życia) Matki

Uff... chwila, żeby usiąść przed komputerem, dzieci śpią, a ja nie :-) Obecny tydzień mija nam, rodzicom, na nadrabianiu zaległości kulturalnych, co skutkuje tym, że codziennie wieczorem wychodzimy z domu. Sami. Razem lub osobno, ale bez dzieci. Wiem :-) sama nie mogę w to uwierzyć i upajam się tymi wyjściami,  po każdym z nich stając się lepszą matką. No, a w międzyczasie był Dzień Matki, przecież. Podobno 80% procent matek chciałoby w prezencie z okazji ich święta dostać dzień bez dzieci. Nie, ja nie będę w tej okrutnej większości. Dzień Matki należy spędzić z dziećmi, być dla nich miłą i świetnie się bawić oraz dużo uśmiechać. Bułka z masłem. Żeby nabrać trochę wigoru, postanowiłam zacząć od porannej kawy wypitej w samotności (jedynie 10 minut, dla nabrania rozpędu). Jednak Córka Najmłodsza wyszła z założenia, że w Dzień Matki wstaje z Mamą. Trudno, napijemy się tej kawy razem. Starszaki śpią. Jest nieźle. A jeszcze lepiej, kiedy tuż po kawie do kuchni wbiega Syn z prez...

Zlot Superbohaterów w Bytomiu

Wiem, że mamy weekend majowy, że wszyscy piszą o majówkach, ale ja, trochę na przekór, chciałam się podzielić z Wami naszym wypadem sprzed tygodnia :-) W zeszły piątek takiśmy odbyli z mężem dialog: - Jutro jest Zlot Superbohaterów. - Chcesz jechać? - No, Syn Najstarszy innej opcji by nam nie wybaczył! No właśnie, podobnie jak nie wybaczyłby odpuszczenia SLOTart festivalu, Industriady i paru innych imprez :-) Zresztą, my też czekamy na nie cały rok, więc ten synowy entuzjazm bardzo nam odpowiada ;-) Na Międzygalaktyczny Zlot Superbohaterów do Bytomia w tym roku, po raz pierwszy pojechaliśmy w komplecie (rok temu z Córką Najmłodszą w brzuchu, musiałyśmy się wylegiwać kiedy Supertata z Supermałpką i Superbłyskawicą podbijali Bytom). Było na serio bohatersko, biorąc pod uwagę fakt, że przemieszczaliśmy się pociągiem, tramwajem i autobusem. Nawet przebrania nie były nam potrzebne, kiedy walczyliśmy z komunikacją miejską w asyście trójki dzieci (dwójką w strojach superbohaterów)....

"Nie noś, bo przyzwyczaisz!"

Córka Średnia skończyła 4 lata! Oczywiście nie wiem kiedy to się stało... nagle i niespodziewanie, bo przecież tak niedawno się urodziła, dopiero co nosiłam ją w chuście, karmiłam piersią... No właśnie. Noszona była od urodzenia (chociaż nieraz to ja musiałam ją przekonywać i namawiać do pozostania w chuście :-)), karmiona piersią przez dwa lata, spała z nami (chyba, że nie spała, co zdarzało się dość często) też dwa lata, przytulana, pocieszana, rozpieszczana. I co? No i, wbrew przeróżnym teoriom spiskowym: nie przyzwyczaiła się do noszenia, a nauczyła chodzić, tańczyć, a nawet, tuż przed dniem 4 urodzin, jeździć na rowerku :-) Podczas ostatnich wakacji przeszła nawet sporo kilometrów pokonując górskie szlaki. Od piersi odstawiła się bez najmniejszego problemu, a we własnym łóżeczku sama zapragnęła spać zanim skończyła 2 lata. Do tego jest samodzielna, bywa niezależna (oj tak!), odważna, a w przedszkolu nazywana Przedszkolnym Zwierzem. Owszem, czasem przychodzi do nas w nocy, gd...

Dzień Kobiet

                        Miło jest dostawać kwiatki 8 marca, nie powiem :-) jednak jakiejś dużej wagi nigdy do tego dnia nie przywiązywałam. Ot, miło być kobietą. Ale w tym roku było wyjątkowo, głownie za sprawą 6-letniego chłopczyka, który coraz bardziej staje się mężczyzną... Syn mój kochany, już od piątku chodził i powtarzał, że w przedszkolu robi dla mnie niespodziankę, którą wręczyć będzie mógł dopiero w niedzielę. Nie wierzyłam, że wytrzyma, to w końcu całe dwa dni... a jednak, wbiegł w piątek wieczorem do pokoju, schował niespodziankę w tajnej skrytce i z wielką radością wręczył mi o 7:30 w niedzielę :-)  kwiatek-laurka towarzyszył nam przy śniadaniu i podążał za mną przez cały niedzielny poranek. Musiałam wielokrotnie powtórzyć jak bardzo mi się ten  prezent podoba i wysłuchać historii o procesie jego powstawania, a w zamian za cierpliwość i uwagę, Syn odśpiewał mi piosenkę: "...zapamiętaj sobie, dzisiaj...

Sobota, pizza i plecak :-)

Sobotnia krzątanina, dzieciaki bawią się z koleżanką, robię ich ulubioną pizzę, a do drzwi pukają sąsiedzi, wracający właśnie ze spotkania na temat cohousingu. My chcemy posłuchać jak było na spotkaniu, a oni są głodni więc szybko zagniatamy kolejne ciasto na włoski placek w wersji wege (ich 9 letni syn właśnie przeszedł na wegetarianizm) i wspólnie pichcimy zupę z pomidorów i cukinii. Przy tym nagłym zamieszaniu, w kuchni zrobiło się na tyle gęsto, a w domu tak głośno, że Córka Najmłodsza była zachwycona i nie bardzo chciało jej się spać. No bo jak tu spać kiedy można patrzeć na wybryki starszych kolegów i rodzeństwa, a do tego te znajome, ulubione twarze dorosłych :-) Wiadomo jednak, nie od dziś, i wiedzą to, przede wszystkim, rodzice, że system nerwowy 9 miesięcznego człowieka drzemki potrzebuje, żeby przetrwać. W takich chwilach matka, jak po tajną broń, sięga po chustę i pakuje Córkę Najmłodszą na plecy, tak dla zmyłki, oferując jej lepszy widok niż z wysokości biodra ;-) N...