Przejdź do głównej zawartości

Posty

Od kiedy nosidło? Czyli o tym, dlaczego zachęcam do noszenia dziecka, które samodzielnie nie siedzi, tylko w chuście.

Na marcowym Klubie Kangura w Gliwicach  gościliśmy właścicielkę sklepu gomama.pl, która pokazała nam szeroki przegląd nosideł ergonomicznych*. Przy okazji rozwinęła się dykusja, w której pojawiały się odwieczne pytania o to czy "wolno", czy "nie wolno" nosić w nosidle zanim dziecko usiądzie. Chciałam więc powiedzieć, że wolno. Wolno, moi drodzy, prawie wszystko. Nikt Wam nie zabrania nosić dziecka w czym tylko chcecie. Nie zapłacicie mandatu za używanie nosidła czy nawet "wisiadła" dla noworodka. Nie istnieją żadne przepisy tego zakazujące, a wręcz producenci  będą Wam wmawiać, że ich nosidła są idealne dla maluchów już od urodzenia, nawet Wam wcisną specjalną wkładkę, żeby tylko przekonać do zakupu. Decyzja należy do Was. Pamiętajmy tylko, że taką decyzję warto podjąć w oparciu o fakty. Fakty są takie, że w nosidle dziecko siedzi, Ty decydujesz, czy chcesz sadzać swoje dziecko, zanim będzie ono gotowe. Kiedy jest gotowe? Wtedy, kiedy dokona tego ...
W pierwszą środę miesiąca zapraszamy, tradycyjnie na spotkanie w Gliwicach :-) Więcej informacji  tutaj

Od kiedy można nosić dziecko w chuście?

Na to pytanie są dwie odpowiedzi. Pierwsza dotyczy gotowości dziecka, a ono jest gotowe do noszenia od chwili narodzin. Ludzki noworodek jest noszeniakiem, mógłby więc, z brzucha mamy przenieść się, jak kangur do torby, wprost do chusty. Ważna jest jeszcze jednak odpowiedź na drugie, powiązane pytanie: od kiedy gotowy jest rodzic? Tutaj musimy pamiętać, że pojawienie się  noworodka to baaaardzo poważna życiowa rewolucja, która wszystko wywraca do góry nogami i zmusza do nauczenia się miliona nowych rzeczy. Często zwykła kąpiel, czy zmiana pieluchy, to nie lada wyzwanie, a poprawne zawiązanie chusty wymaga jednak trochę cierpliwości i koncentracji uwagi. Dlatego najwłaściwszą odpowiedzią na pytanie o to od kiedy można nosić dziecko w chuście jest: od kiedy rodzice są gotowi nauczyć się wiązać. Dziecko jest gotowe do noszenia od urodzenia, oczywiście pod warunkiem prawidłowo dobranej chusty, wiązania i prawidłowego wykonania tegoż. Pamiętajmy jednak o tym, że nie warto czekać ...
Zapraszamy na kolejne spotkanie bytomskiego Klubu Kangura :-) Więcej informacji o naszych spotkaniach  TUTAJ

Marzenia

W ostatni czwartek miałam przyjemność uczestniczyć w niezwykle inspirującym spotkaniu w gronie mam, bardzo różnych, bardzo ciekawych kobiet. Spotkanie było o marzeniach, o tym, że "marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia". Sam cytat skłania do uruchomienia w głowie trochę przyrdzewiałych trybików. Marzenia... a jakie ja mam marzenia? Hmmm, chyba jakieś miałam, ale teraz mam dzieci, w sumie myślę tylko o tym, by było im dobrze. Nie pamiętam o czym marzyłam, a marzyłam? O dzieciach przecież marzyłam, a teraz chcę, żeby one miały cudowne życie, zajęcia dodatkowe, ciekawe pasje, basen, balet, piłkę, grę na instrumencie i posyłam je gdzie mogę, zabieram na plac zabaw, gotuję obiad dwudaniowy z kompotem i trzy zupki do wyboru. Żeby było im dobrze, żeby były szczęśliwe.  Później kłócę się z mężem i zaczynam krzyczeć. Na dzieci, na męża, na dom, na siebie... bo jak długo można wyrabiać 200% normy? Jak długo można dbać o innych nie dbając o siebie? Tak długo, ...

Dwa plus trzy, czyli o tym jak radzimy sobie z Trójką.

        Wszystko zaczęło się od tego, że Syn Najstarszy obciął Córce Średniej włosy. Całe szczęście, ich i moje, że zauważyłam to w czasie kolacji, siedząc z nimi przy stole, w całkiem dobrym nastroju. Dopiero później odkryłam bujne kępy włosów poupychane w różnych kątach w dziecięcym pokoju. Przecież musieli coś z nimi zrobić, prawda? Przez następne tygodnie musiałam wszystkim babciom, znajomym, paniom w przedszkolu tłumaczyć dlaczego obcięliśmy Średniej "te piękne loki". Kiedy w rozmowie z jedną z pań powiedziałam: "to dopiero początek, ciekawe, co jeszcze wymyślą", usłyszałam nagle swoje słowa i poczułam coś pomiędzy przerażeniem i zabawnym przeświadczeniem, że oto nasze życie staje się pasmem nieprzewidywalnych zdarzeń. No bo przecież to tylko najstarsza dwójka zaczęła wcielać w życie swoje odważne pomysły, a co z Najmłodszą? Ledwie zaczęła chodzić, przed nią milion inspiracji zaczerpniętych z książek, bajek i z obserwacji starszego rodzeństwa, któr...

Pomaganie daje moc?

Znajomi zorganizowali Wigilię dla osób bezdomnych. Robią to co roku, znają tych ludzi, spotykają się z nimi od lat, zanosząc im kawę, kanapki i rozmawiając na ulicy. W tym roku poprosili o pomoc w przygotowaniach, bo myśleli, że zabrakło rąk do pracy (jak się później okazało nagle pojawiła się rzesza wolontariuszy "nie wiadomo skąd"), a ja miałam wielką potrzebę wyjścia w tym świątecznym zamieszaniu poza własne cztery ściany, więc poszłam tam z moją Trójcą, kiedy M. był jeszcze w pracy.  Wiedziałam, że dzieciom spodoba się pomysł wspólnego wyjścia w jakieś nieznane miejsce i miałam nadzieję, że zechcą trochę pomóc. No i miałam rację, Wszyscy współpracowali: Córka Najmłodsza zasnęła, żeby się nie plątać między nogami, Starszaki włączyły się w przygotowania kiedy tylko przekroczyliśmy próg salki, w której odbywała się Wigilia. Na pewno poczuli się ważni, wśród dorosłych, którzy robią coś razem, oni, mali, mają do wykonania ważne zadania. Bez słowa narzekania, z pełnym z...