Przejdź do głównej zawartości

Posty

Dzień (z życia) Matki

Uff... chwila, żeby usiąść przed komputerem, dzieci śpią, a ja nie :-) Obecny tydzień mija nam, rodzicom, na nadrabianiu zaległości kulturalnych, co skutkuje tym, że codziennie wieczorem wychodzimy z domu. Sami. Razem lub osobno, ale bez dzieci. Wiem :-) sama nie mogę w to uwierzyć i upajam się tymi wyjściami,  po każdym z nich stając się lepszą matką. No, a w międzyczasie był Dzień Matki, przecież. Podobno 80% procent matek chciałoby w prezencie z okazji ich święta dostać dzień bez dzieci. Nie, ja nie będę w tej okrutnej większości. Dzień Matki należy spędzić z dziećmi, być dla nich miłą i świetnie się bawić oraz dużo uśmiechać. Bułka z masłem. Żeby nabrać trochę wigoru, postanowiłam zacząć od porannej kawy wypitej w samotności (jedynie 10 minut, dla nabrania rozpędu). Jednak Córka Najmłodsza wyszła z założenia, że w Dzień Matki wstaje z Mamą. Trudno, napijemy się tej kawy razem. Starszaki śpią. Jest nieźle. A jeszcze lepiej, kiedy tuż po kawie do kuchni wbiega Syn z prez...

Zlot Superbohaterów w Bytomiu

Wiem, że mamy weekend majowy, że wszyscy piszą o majówkach, ale ja, trochę na przekór, chciałam się podzielić z Wami naszym wypadem sprzed tygodnia :-) W zeszły piątek takiśmy odbyli z mężem dialog: - Jutro jest Zlot Superbohaterów. - Chcesz jechać? - No, Syn Najstarszy innej opcji by nam nie wybaczył! No właśnie, podobnie jak nie wybaczyłby odpuszczenia SLOTart festivalu, Industriady i paru innych imprez :-) Zresztą, my też czekamy na nie cały rok, więc ten synowy entuzjazm bardzo nam odpowiada ;-) Na Międzygalaktyczny Zlot Superbohaterów do Bytomia w tym roku, po raz pierwszy pojechaliśmy w komplecie (rok temu z Córką Najmłodszą w brzuchu, musiałyśmy się wylegiwać kiedy Supertata z Supermałpką i Superbłyskawicą podbijali Bytom). Było na serio bohatersko, biorąc pod uwagę fakt, że przemieszczaliśmy się pociągiem, tramwajem i autobusem. Nawet przebrania nie były nam potrzebne, kiedy walczyliśmy z komunikacją miejską w asyście trójki dzieci (dwójką w strojach superbohaterów)....

"Nie noś, bo przyzwyczaisz!"

Córka Średnia skończyła 4 lata! Oczywiście nie wiem kiedy to się stało... nagle i niespodziewanie, bo przecież tak niedawno się urodziła, dopiero co nosiłam ją w chuście, karmiłam piersią... No właśnie. Noszona była od urodzenia (chociaż nieraz to ja musiałam ją przekonywać i namawiać do pozostania w chuście :-)), karmiona piersią przez dwa lata, spała z nami (chyba, że nie spała, co zdarzało się dość często) też dwa lata, przytulana, pocieszana, rozpieszczana. I co? No i, wbrew przeróżnym teoriom spiskowym: nie przyzwyczaiła się do noszenia, a nauczyła chodzić, tańczyć, a nawet, tuż przed dniem 4 urodzin, jeździć na rowerku :-) Podczas ostatnich wakacji przeszła nawet sporo kilometrów pokonując górskie szlaki. Od piersi odstawiła się bez najmniejszego problemu, a we własnym łóżeczku sama zapragnęła spać zanim skończyła 2 lata. Do tego jest samodzielna, bywa niezależna (oj tak!), odważna, a w przedszkolu nazywana Przedszkolnym Zwierzem. Owszem, czasem przychodzi do nas w nocy, gd...

Dzień Kobiet

                        Miło jest dostawać kwiatki 8 marca, nie powiem :-) jednak jakiejś dużej wagi nigdy do tego dnia nie przywiązywałam. Ot, miło być kobietą. Ale w tym roku było wyjątkowo, głownie za sprawą 6-letniego chłopczyka, który coraz bardziej staje się mężczyzną... Syn mój kochany, już od piątku chodził i powtarzał, że w przedszkolu robi dla mnie niespodziankę, którą wręczyć będzie mógł dopiero w niedzielę. Nie wierzyłam, że wytrzyma, to w końcu całe dwa dni... a jednak, wbiegł w piątek wieczorem do pokoju, schował niespodziankę w tajnej skrytce i z wielką radością wręczył mi o 7:30 w niedzielę :-)  kwiatek-laurka towarzyszył nam przy śniadaniu i podążał za mną przez cały niedzielny poranek. Musiałam wielokrotnie powtórzyć jak bardzo mi się ten  prezent podoba i wysłuchać historii o procesie jego powstawania, a w zamian za cierpliwość i uwagę, Syn odśpiewał mi piosenkę: "...zapamiętaj sobie, dzisiaj...

Sobota, pizza i plecak :-)

Sobotnia krzątanina, dzieciaki bawią się z koleżanką, robię ich ulubioną pizzę, a do drzwi pukają sąsiedzi, wracający właśnie ze spotkania na temat cohousingu. My chcemy posłuchać jak było na spotkaniu, a oni są głodni więc szybko zagniatamy kolejne ciasto na włoski placek w wersji wege (ich 9 letni syn właśnie przeszedł na wegetarianizm) i wspólnie pichcimy zupę z pomidorów i cukinii. Przy tym nagłym zamieszaniu, w kuchni zrobiło się na tyle gęsto, a w domu tak głośno, że Córka Najmłodsza była zachwycona i nie bardzo chciało jej się spać. No bo jak tu spać kiedy można patrzeć na wybryki starszych kolegów i rodzeństwa, a do tego te znajome, ulubione twarze dorosłych :-) Wiadomo jednak, nie od dziś, i wiedzą to, przede wszystkim, rodzice, że system nerwowy 9 miesięcznego człowieka drzemki potrzebuje, żeby przetrwać. W takich chwilach matka, jak po tajną broń, sięga po chustę i pakuje Córkę Najmłodszą na plecy, tak dla zmyłki, oferując jej lepszy widok niż z wysokości biodra ;-) N...

9 miesięcy

Moja najmłodsza córeczka skończyła właśnie 9 miesięcy. Tyle też trwała nasza ciąża. Ciąża trudna, która wywróciła nasze życie do góry nogami i zmieniła bieg wielu spraw. Czasem życie ma dla nas sytuacje, których się nie spodziewamy, nie zakładamy planując różne sprawy. Sytuacje, które zmuszają do rozróżnienia kwestii ważnych i ważniejszych. Sytuacje, które zmuszają do proszenia o pomoc i korzystania z niej. To wszystko się wydarzyło u nas kiedy maleńka, świeża ciąża okazała się krucha i zagrożona. Ale przede wszystkim zmusiła nas ona do zwolnienia, a właściwie zatrzymania tempa. Zwolniliśmy na tyle, że dopiero teraz, po kolejnych dziewięciu miesiącach szczęśliwie zakończonej ciąży ponownie zwiększamy obroty. Przyspieszamy, choć już inaczej, spokojniej, bez presji, w aurze łagodności, którą roztacza wokół siebie nasza 9 miesięczna istotka :-) Witam się na nowo, bogatsza w doświadczenia i znów nosząca własne dziecko :-) Niebawem pojawią się tu wszelkie aktualizacje, nowe dyp...

Doulowa Szkoła Rodzenia w Rybniku!

A oto niespodzianka! Już we wrześniu rozpoczynamy zajęcia w zupełnie nowej i wyjątkowej doulowej Szkole Rodzenia :-) Dlaczego nasza szkoła jest wyjątkowa? Ponieważ poruszamy w niej naprawdę ważne kwestie dotyczące ciąży, porodu, a także połogu. Mówimy nie tylko o fizjologii samej ciąży i porodu ale rozmawiamy także o emocjach i wielkich zmianach na jakie muszą się przygotować przyszli rodzice. Ponadto nie jesteśmy związani za żadnym szpitalem ani lekarzem czy położną, dlatego zachowujemy obiektywizm. Przyjdźcie i przekonajcie się sami :-) Zajęcia będą odbywały się w Rybniku w Klubie Aktywnego Malucha "Widzi Misie" . Więcej informacji w zakładce: Szkoła Rodzenia.